Odszedł od nas Maciej Faflak...
Dnia 12 grudnia 2008 roku w wieku 65 lat zginął śmiercią tragiczną na podlaskiej szosie Maciej Faflak, jeden z twórców Międzynarodowego Festiwalu Filmów Przyrodniczych im. Braci Wagów, Przewodniczący naszego jury.
Będzie nam Go brakowało...
Członkowie Towarzystwa NAREW
Przyjaciele
Maciej Faflak urodził się w roku 1943 w Milanówku, dzieciństwo i lata szkolne spędził w Bielsku - Białej, stolicy Beskidu Śląskiego. Absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, potem asystent na Filii UW w Białymstoku, usunięty w stanie wojennym. Nauczyciel szkół średnich i podstawowych. Dziennikarz i współwydawca bezdebitowej prasy w latach 1982-89. Filmem dokumentalnym zajmuje się od roku 1984, pracując w Polsce, na Ukrainie, Litwie i w Rosji; filmem przyrodniczym - od roku 1987, nad Biebrzą. Przez wszystkie te lata współpracował - jako scenarzysta, komentator i współrealizator - z reżyser Joanną Wierzbicką. Wspólnie zdobyli pięć krajowych i międzynarodowych nagród. W roku 1992 założyli Agencję Filmową MALWA, która ma w dorobku filmy przyrodnicze oraz historyczne, w tym dokumenty inscenizowane, m.in. w koprodukcji z Kijowskim UKRTELEFILMEM. Przewodniczący Jury i współtwórca Międzynarodowego Festiwalu Filmów Przyrodniczych im. Braci Wagów a także Międzynarodowego Forum Ekologicznego EKORAJ. Członek jury międzynarodowych festiwali: "Ekomir 99" w Berezyńskim Rezerwacie Biosfery na Białorusi, "Ekofilm 99" w Czeskim Krumlowie, "Ekotopfilm 99" w Żilinie na Słowacji oraz "Człowiek i Natura" w Irkucku. Członek Zarządu Towarzystwa NAREW.
Maćkowi,
Zamiast dłoni, oczu, serdeczności i ciepła,
Zimne elektroniczne e-maile,
Zamiast zapachu traw i kniei, widoku krzewów i drzew strzelistych,
Tylko wspomnienia łąk, łosi i batalionów.
A miałeś w sobie to wszystko:
Wrażliwość, wyrozumiałość, cierpliwość, spokój i miłość do Przyrody, do Świata,
Zamiast chłonąć radość i satysfakcję z sukcesów - NIEBO...
A mógłbyś jeszcze długo wzbogacać ludzi swoją bezgraniczną wiedzą o Przyrodzie.
"Cicho - sennie na krysztale
Pomarańczowym kręgiem fal,
Złote srebrne płyną fale,
Księżyc rzuca blaski w dal.
Ponad brzegiem istne duchy
Białe - wonne marzą bzy
Drżąca wierzba strąca puchy
Złotych kwiatów niby łzy.
Gdzie ściśnione trzcin szpalery,
Snuje przędzę pająk tkacz...
Drgają blaski, płyną szmery,
Biją ciche fale w płacz.
Cicho...senno...tylko liście
Znad biebrzańskich ziół i traw
Szepcą pacierz, a srebrzyście
Długim szmerem dzwoni staw" (K.Gliński - 1907)
Niespodziewana pustka na drodze w lesie i ciemność i jasność,
Tylko kto teraz przytuli, pogłaszcze psy bezdomne, tak łaknące ciepła i miłości?
I tylko kto zachłyśnie się pięknem Natury - bezinteresownie?
Kto zatrzyma się przy złamanej gałązce, kto podniesie zranionego pisklaka?
Kto przyzwoli białym płatkom śniegu przykryć łąki nad biebrzańskie?
Kto zrozumie, kto pomoże, kto przytuli każde źdźbło, każdy listek?
Kto będzie nadsłuchiwał szczekania ukochanych psów?
Kto ich będzie szukał w lesie?
I jak im to teraz wytłumaczyć, że jesteś daleko w Zaświatach?
Przyszły Maćku takie okrutne czasy ropy i elektronów, bez serca i miłości,
Ale nie martw się Maćku, PRZYRODA już wystawiła Ci POMNIK.
Pomnik żywy, zielony, szczęśliwy, tętniący, uśmiechnięty.
Posłuchaj Maćku:
"Z dala od wioski dobiega porykiwanie bydła, pędzonego na paszę...
skrzypią studzienne żurawie...echo niesie krzyk - żurawi...
A tymczasem niebo na wschodzie z purpury przechodzi w płomień, z płomienia w złoto.
Jeszcze chwila jedna... druga... - i oto tryska snop promieni i oto jasność zalewa
staw, łąkę, pola, las, wioskę, cały widnokrąg. WZESZŁO SŁOŃCE!!!"
Warto było Maćku kochać Przyrodę, ona także bezgranicznie Cię kochała zawsze...
Łączymy się w smutku...
Szanowni Państwo,
Łączymy się z Państwem w smutku po stracie Pana Macieja - w naszym odczuciu prawego, niezwykle czynnego, mądrego, uczciwego człowieka, prawdziwie kochającego przyrodę i historię. Już, niestety, wiele z jego zamierzeń pozostanie tylko w sferze planów. A może będą one realizowane? - w świecie, do którego odszedł?
Irena i Wojciech Baturowie z Augustowa
13.02.2008
Kochana Pani Joanno!
Jesteśmy wszyscy wstrząśnięci i przybici ta okropną wiadomością.
Myślami i sercem jesteśmy z Panią.
(Konsul Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Irkucku)
15.02.2008
Pani Joanno,
Nasze najszczersze wyrazy współczucia...
Jeżeli jest sposób, w jaki moglibyśmy Pani pomóc, proszę nam dać znać. Myślami jesteśmy z Panią.
Wielki, wielki żal i niewypowiedziana strata...
15.02.2008
Pani Joanno,
Przekazujemy wyrazy ogromnego żalu po stracie tak wspaniałego człowieka. Wprawdzie mieliśmy okazję spotkać się z p. Maciejem tylko raz na I Sieradzkich Spotkaniach z Filmem Przyrodniczym, jednak wszyscy zgodnie ocenialiśmy Państwa jako rzadkie w dzisiejszych czasach osobowości ludzi, którzy zarażają ogromną pasją i oddaniem przyrodzie. A ponad wszystko podziwialiśmy Państwa za niezwykłą siłę, upór i konsekwencję w realizacji zaplanowanych przedsięwzięć wbrew wszystkim napotykanym przeciwnościom....
Zespół Centrum Edukacji Ekologicznej w Sieradzu
Podobnie jak dla setek przyjaciół i wielbicieli Macieja Faflaka rozsianych po całym świecie, także dla mnie szokiem była wiadomość o tragicznym wypadku, który zabrał naszego życzliwego, mądrego Przewodniczącego Jury.
'Maachis', bo tak go nazywałem, był szczególnym przyjacielem, którego serdecznej gościnności nigdy nie zapomnę. Podczas mojej pierwszej wizyty to właśnie 'Maachis' - wysoki, skromny człowiek odebrał mnie z lotniska i udzielił pierwszych informacji na temat historii Festiwalu im. Braci Wagów i pionierskich wysiłków, jakie podejmował ze swoją partnerką Joanną Wierzbicką. Później to 'Maachis' był tą osobą, do której zawsze się zwracałem, kiedy potrzebowałem pomocy albo wyjaśnienia dziedzictwa i historii Polski oraz Festiwalu.
Łączył nas szczególny rodzaj cichego, wzajemnego szacunku i będzie mi brakować ciepłej obecności wśród nas jego wysokiej osoby, i wiem też jak będzie go brakować jego wieloletniej partnerce Joannie i małej towarzyszce, brązowej jamniczce, którą zawsze nosił ze sobą na rękach lub prowadzał na smyczy!!!
Niech jego szlachetna dusza spoczywa w pokoju.
(Członek Jury IV i V Festiwalu)
To naprawdę niezmiernie smutna wiadomość. Bardzo lubiłem Maćka, był jedyny w swoim rodzaju, zawsze bardzo troskliwy i przyjacielski. Życie jest zagadką, nigdy nie wiadomo, co nas czeka. A jednak, mimo tej świadomości, tak trudno nam się cieszyć tym wszystkim, co w życiu dobre i w pełni to doceniać. Mam głęboką nadzieję, że Festiwal będzie kontynuowany - na ile znam Joannę, znajdzie właściwe rozwiązanie.
Dynamo Film
(Członek Jury Festiwalu2008)
Droga Joanno,
Jakże straszna była wiadomość o śmierci Maćka Faflaka. Taka tragedia w tak młodym wieku! Moje kondolencje dla Ciebie i jego rodziny.
Mam szczerą nadzieję, że znajdziesz pomoc potrzebną do kontynuowania Festiwalu im. Braci Wagów w 2010 roku.
(Filmproductie van den Ende c.v.)
Wraz z tragiczną i przedwczesną śmiercią Macieja Faflaka świat nasz stracił oddanego miłośnika przyrody, filmowca, antropologa, historyka i człowieka pełnego ciepła, uroku osobistego oraz zrozumienia dla innych. Zawsze z sympatią będziemy wspominać tę życzliwą postać o dobrym sercu - jego żwawy krok, siwy włos, szczery śmiech i iskrę w oku, a także jego ogromną wiedzę i wielki talent artystyczny.
(Członek Jury Festiwali : II, III, IV I V)
Joanno, przyjmij proszę moje szczere wyrazy współczucia w związku ze śmiercią Maćka. Chociaż tylko raz uczestniczyłem w festiwalu (tym pierwszym), mam niezwykle ciepłe wspomnienia z tego szczęśliwego i pamiętnego wydarzenia. Tworzyliście z Maćkiem prawdziwie imponującą parę. Niech spoczywa w pokoju.
Droga Joanno,
Tak mi przkro z powodu Maćka... Przyjmij moje najszczersze kondolencje i wyrazy smutku. Miałem niedawno podobne doświadczenie - syn bliskich przyjaciół zginął w wypadku samochodowym kilka dni przed świętami.
Witam,
Oglądałem wasze filmy jako młody chłopak.
Wyrazy współczucia po stracie Pana Macieja Faflaka.
15.02.2008
Droga Joanno!
Bardzo nas zasmuciła wiadomość o śmierci Maćka. Będziemy zawsze pamiętać nasze ostatnie spotkanie w Iławie (25 lecie pamiętnego 13 grudnia) oraz jedno z pierwszych, nad morzem gdzie kąpaliśmy misie. Joanno, jesteśmy z Tobą.
Magda Koczkowska, Iława
Z Maciejem zetknąłem się podczas działalności opozycyjnej po stanie wojennym. Był jednym z niewielu, którzy rozumieli, że nadchodzący upadek realnego socjalizmu jest wyzwaniem dla umysłu i że bezmyślne kopiowanie z opóźnieniem rozwiązań znanych z USA i Europy zachodniej sprowadzi Polskę do roli półkolonii. Tak się też stało i dziś Polska dzieli bezradność zachodu wobec takich problemów XXI wieku, jak wyczerpanie surowców i źródeł energii oraz chory system pieniężny, który uniemożliwia rozwój i szerokie wdrażanie technik zastępczych. Chiny stanowczo lepiej wykorzystały okazję, jaką dał im upadek maoizmu, niż Polska. Potencjał umysłowy takich ludzi, jak m. in. Maciej Faflak został bezpowrotnie utracony.
Z wykształcenia historyk, miał dużą wiedzę i wiele ciekawych przemyśleń z zakresu religioznawstwa i szeroko pojętej przyrody. Tylko niewiele z tego wykorzystał w twórczości filmowej i w publicznych wypowiedziach przy okazji festiwali. Liczyłem, że zdoła ukończyć książkę o kryptozoologii.
13.12.2008, 12:44
To bardzo smutne. Znałem Maćka 25 lat. Tuż po stanie wojennym, woziliśmy bibułę, poznawaliśmy bagna biebrzańskie, odkrywaliśmy Budy etc.
13.12.2008, 16:46
Żal, ale ON już patrzy na nas z drugiej strony tęczy i może właśnie zastanawia się nad nowym scenariuszem, tym razem.....niebiańskim...., droga do....wieczności.... była w Jego przypadku piękna, ale i bolesna.... nigdy nie zapomnimy Jednego z TAMTYCH lat......żegnaj, PRZYJACIELU
13-12-2008 11:54
Pamięci wielkiemu człowiekowi z którym razem spędziliśmy dużo miłych i niezapomnianych chwil w miejscowości Budy a także Trzcianne w BIEBRZANSKIM PARKU NARODOWYM.
Cześć pamięci wielkiego człowieka... Nigdy cie nie zapomnę...
13.12.2008, 12:08
Właśnie tego Pana widziałam tu - w swojej okolicy, po drugiej stronie Biebrzy.
Pokój jego duszy...
13-12-2008 13:21
Byłeś, ale wiedz, że jesteś.
15.12.2008 08:00
Po śmieci o każdym mówi się, wspaniały, ale Maciek był po prostu unikatem - wspomina tragicznie zmarłego filmowca Aneta Zamojska, dziennikarka.- Jego erudycja i wiedza na każdy temat była po prostu porażająca. Ale Maciek nigdy się tym nie chełpił. Wręcz przeciwnie. Był skromny, cichy, na uboczu. Nie lubił blichtru. Nie potrzebował wielu pieniędzy. Pracował często za darmo, byle tylko jakoś przeżyć. Taki zahartowany typ. Lubił to, co robi, i robił to z pasją. Był także ogromnym dżentelmenem. Z szacunkiem zwracał się do wszystkich, ale szczególnie do kobiet. Był cierpliwym, wyrozumiałym i wspaniałym człowiekiem. Naprawdę trudno go opisać słowami. Nie ma takich słów. Kto znał Maćka, ten zrozumie. Mam nadzieję, że tam na górze jest teraz szczęśliwy, że patrzy na nas swym mądrym spojrzeniem. Będzie go brakowało. Mogę tylko powiedzieć na koniec, że cieszę się, iż go znałam. To był po prostu wartościowy, szczery człowiek.
Filmy z festiwali przyrodniczych, m.in. dzięki Maciejowi Faflakowi, trafiły do Szkoły Podstawowej nr 1 w Grajewie.
18.12.2008
To był wspaniały człowiek - ogromnej wiedzy, inteligencji oraz przeogromnej kulturze. Cichy, skromny, ale niezastąpiony. Takich juz nie ma. To potężna strata. Żegnaj Maćku.
18.12.2008, 17:52
Nabożeństwo żałobne odprawiono w kaplicy ewangelicko - augsburskiej w Białymstoku. Pochowaliśmy Go na cmentarzu w Trzciannem pod brzózkami, skąd blisko do chaty, którą szczególnie ukochał.
Wszystkim - Znajomym i Nieznajomym - którzy ukazali mi, kim był Maciek, tym, którzy żegnali Go śpiewem, a także Przyjaciołom, którzy trwali przy mnie - serdeczne Bóg zapłać.
Szczególne podziękowanie pragnę przekazać Pastorowi Tomaszowi Wikłarzowi z Białegostoku oraz Pastorowi Marcinowi Tyszowi z Piszu za poruszające, niosące otuchę słowa, za jakże godne pożegnanie.
17 grudnia w kościele ewangelicko-reformowanym w Warszawie pięknie i poruszająco pożegnał Macieja Ksiądz Biskup Zdzisław Tranda. Serdecznie dziękuję Księdzu Biskupowi za wsparcie, którego udzielał nam obojgu przez 25 lat.
ODSZEDŁ DO NIEBIAŃSKIEJ KRAINY MACIEK
W mojej pamięci zachowam Maćka jako człowieka kochającego świat
i wszystkie istoty na nim żyjące.
Maćka, którego barwa głosu, ciepła, serdeczna zachęcała do szczerych rozmów.
Maćka, nie wypowiadającego się negatywnie o innych osobach.
Zawsze potrafił każdego usprawiedliwić.
To rzadka cecha, którą obdarzeni są wielcy ludzie.
A takim bezsprzecznie był Maciek...
Poznaliśmy się w okresie stanu wojennego. Złączyła nas działalność konspiracyjna.
To był okres na budowanie prawdziwych przyjaźni.
Nasza przetrwała różne próby.
Kochałeś zwierzaki.
Kiedy wiosną 2008r. spotkaliśmy się przypadkowo: Joanna, Ty i ja - zwierzyłam się Wam, że czuję się źle, ale najbardziej martwi mnie, co się wówczas stanie z moją Kicią, jeśli mnie już nie będzie? Oboje jednocześnie powiedzieliście, że będzie z Wami. Spadł mi kamień z serca.
12 stycznia 2009r. (już Ciebie nie było) wyszłam z Twoją Betą na poranny spacer. Zaraz za bramą zaparła się łapkami a ja nie wiedziałam, jak ją zmobilizować, aby dalej ze mną szła. Przyszedłeś mi, Maćku, z pomocą. Powiedziałam Beci, że idziemy "szukać Maćka". Zareagowała na Twoje imię i już do końca spaceru - kierowane przez Betę,
zaliczyłyśmy Twoją trasę.
Maćku, bądź ze swojej Niebiańskiej Krainy przewodnikiem oraz doradcą dla Joanny. Ona Ciebie potrzebuje.
Czuwaj nad Nią...
Warszawa, 13 stycznia 2009r.
Minął już ponad miesiąc od Jego śmierci, tragicznej, zbyt wczesnej, niepotrzebnej, w ten sposób oto pojmowanej w naszym ziemskim żalu i buncie. Bo tak najzwyczajniej mówiąc nie godzimy się wszyscy na śmierć Człowieka, który w naszym pojęciu powinien jeszcze żyć, pracować, zachwycać się pięknem przyrody, z którą było mu za pan brat! Nie godzimy się na śmierć w sile wieku, w czasie, który powinno się przeżyć dalej tu na naszym padole ziemskim a nie gdzieś daleko, poza liniami wszystkich horyzontów uchwyconych przez ludzkie oko przy użyciu najnowocześniejszych osiągnięć wynalazczych po kres naszych wyobrażeń i wierzeń ...
Wydaje mi się, że Macieja Faflaka i Panią Joannę Wierzbicką znałam od zawsze. Po prostu nie mogę sobie przypomnieć, kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się razem. Ja w każdym razie piękne filmy przyrodnicze Pani Joanny a potem ich wspólne także historyczne, których niektóre scenariusze miałam ogromną przyjemność i satysfakcję recenzować - znałam od dawna. Maćka Faflaka, jako swego starszego kolegę historyka spotykałam na Uniwersytecie, w bibliotekach, w ich miłym, gościnnym mieszkanku na Śniadeckich, czy w studio TV. Ulubioną biblioteką Macieja Faflaka w Warszawie była Biblioteka Narodowa, tam w sali humanistycznej, przed laty zapytał mnie, czy nie podjęłabym się prowadzenia Jego doktoratu. Temat pracy wiązał się, zgodnie z zainteresowaniami Macieja - z historią zaginionych przez wieki zwierząt.
Dzięki Ś.P. Maciejowi Faflakowi nauczyłam się rozróżniać wiele zwierząt żyjących na terenach dawnej Rzeczypospolitej, w Ukrainie, opisywanych świetnie przez wytrawnego historyka, kartografa i inżyniera wojskowego Wilhelma Beauplana (ok.1600-1675). Opis Ukrainy pióra francuskiego znanego również jako architekta, twórcy licznych fortyfikacji na Kresach - wykorzystał Henryk Sienkiewicz. Ciekawe zwierzątka, opisywane przez niego, które znalazły swe schronienie na Ukrainie i Podolu - bobaki, podobne do świstaków służyły jako pokarm dla wielu ludów nie tylko na Ukrainie. Wśród Tatarów bobaki uważane były za zwierzątka nietykalne. Zbierał Maciej Faflak wiadomości o dawnych zwierzętach, szukając ich historycznych tropów w Norwegii, Szwecji, na Syberii, Kamczatce. Ale również na innych kontynentach. Zafascynowany historiami o syberyjskim słoniu, znanym z rozmaitych przekazów podróżników i dyplomatów, cierpliwie zbierał dostępne informacje źródłowe. Jeż, rzęsorka ryjówka, rzęsorek rzeczek, kret - te mniejsze zwierzęta owadożerne są w tym samym rzędzie, co niektóre zwierzęta blisko spokrewnione z naczelnymi. "Sytuacja taka może rodzić pytania o szerszym charakterze, teologicznym bynajmniej nie wykluczając". To ostatnie zdanie zaczerpnęłam z fragmentu pracy Ś.P. Macieja Faflaka, którą pozostawił u mnie z prośbą o dalszą dyskusję. Pozostawiał też na dłużej, swego potencjalnego promotora, bo nie umiał skupić się na jednym temacie, czy jednej sprawie.
Maciej nie był typem współczesnego naukowca, raczej bliżej Mu było do encyklopedysty francuskiego, szperacza, ale także genialnego obserwatora Natury, który wymyka się spod ocen i klasyfikacji jakże silnie w dzisiejszym świecie restrykcyjnie wręcz administrowanej nauki.
Był On bowiem w równym stopniu uczonym jak i artystą, wrażliwym i subtelnym. Jako historyk, sensu stricte, bardziej dawał o sobie znać poprzez świetnie pisane scenariusze filmowe. Przypomnę tu "Kwiaty Targowicy", które zrealizował z ogromnym powodzeniem wspólnie z reżyserem Panią Joannę Wierzbicką. Zaproponowany przed laty tytuł roboczy: "Polka z wyboru i jej Zofiówka" był także bardzo dobry. Ten znakomity film pokazywał Potockiego, od strony, która zwykle wymykała się w ocenach i charakterystyce tego magnata jako zdrajcy Ojczyzny. Oczywiście Twórcy filmu, w najmniejszym stopniu nie przeczyli faktom, ale też starali się ukazać nieco inne aspekty życia i działalności Potockiego. Pokazali także, że historia nie umiera, żyje w potomkach, w dziełach, we wspomnieniach, które pięknie wydobyli dla potrzeb filmu.
Nie miejsce tu w krótkim wspomnieniu o szczegółach tego pasjonującego wątku działalności Macieja Faflaka, której współtwórczynią, tak jak i innych filmów jest Pani Joanna. To co trzeba podkreślić to w każdym niemalże zdaniu scenariusza zauważalny niewątpliwie - talent i pasja Ś.P. Maćka Faflaka. Naprawdę wielki to żal, że już nic więcej nie napisze.
Pozostaje w naszej pamięci, żyje dla nas nadal poprzez pozostawione nam prace!
(Warszawa - Białystok)
Kochana Pani Joanno!
Serdecznie dziękujemy za informację niestety bardzo smutną. Przeżyliśmy to bardzo. Podzielamy ból i smutek z powodu utraty Pana Macieja - człowieka wielkiego serca i umysłu oraz składamy wyrazy głębokiego współczucia. Niech Mu Bóg wynagrodzi za Jego dobrodziejstwa i niech Mu będzie lekka trzciańska ziemia.
Litwa, 28.01.2009
Pani Joanno,
Trudno mi wyrazić słowem to, co czułem , gdy dowiedziałem się o śmierci Macieja. Zacząłem sobie przypominać wszystkie chwile spotkań, głównie podczas festiwali, ale też w trakcie wakacji w Budach czy będąc przejazdem w Warszawie.
Poznałem Maćka właśnie w Budach. Ponad 10 lat temu późnym letnim wieczorem siedzieliśmy przy ognisku, dosiadł się do nas, wracał z Łomży, szedł pieszo bodajże z samego Osowca. Ujął mnie wówczas swoją wiedzą i inteligencją, od samego początku wiedziałem, że jest człowiekiem, który umiłował przyrodę i świat bagien. Maciek należy do tych osób, dzięki którym Biebrza jest dla mnie czymś więcej, niż tylko rzeką. Stał się symbolem tych miejsc, do których zawsze chętnie wracam. To już nie będą te same Bagna, jakby tu trochę smutniej będzie... ale może wystarczy spojrzeć w niebo, na słońce, na kwitnące łąki, na rozlewiska, by się uśmiechnąć wiedząc, że jesteś Maćku stale tam obecny.
28-01-2009, Łódź
Droga Nasza Pani Joanno!
Przeczytaliśmy wspomnienia o WIELKIM CZŁOWIEKU MACIEJU. Czytając je wprost łzy cisnęły się do oczu. W treści tego dokumentu, gdzie wypowiedzieli się ludzie tak bardzo bliscy sercu tego człowieka jest zawarte wszystko.
Jednakże trudno dzisiaj pogodzić się z tym, że tej DROGIEJ POSTACI nie ma już wśród nas! Gorąco dziękujemy Pani, że zechciała z nami podzielić się wielkim bólem po stracie tak bliskiej osoby Pani i naszej. Proszę wybaczyć, ale kiedy piszę nieskładnie tych kilka słów, łzy zalewają oczy!
Mocno Panią ściskamy. Prosimy nas informować w czym możemy pomóc?
- przyjaciele z najtrudniejszych czasów lat 80ych
Iława, 6.02.2009
Jak też wszystko się potoczy bez Macieja?
Nie umiemy i nie próbujemy teraz sobie tego wyobrazić.
Proszę nie trać zapału do festiwalu.
Masz fantastyczne wsparcie od przyjaciół z całego świata.
To z pewnością ulży ci w twym osobistym cierpieniu.
Z serca wszystkiego najmilszego!
Studio Hamburg Produktion
NDR Naturfilm
Wielki żal sprawiła nam wiadomość o Twojej bolesnej stracie, o śmierci Twojego przyjaciela i współpracownika Macieja Faflaka. Pragniemy Ci wyrazić nasze głęboko przeżywane współczucie. Odszedł zarazem i nasz "duchowy brat" - oby spoczywał w pokoju. Wspominając liczne piękne godziny, dni i tygodnie nad Biebrzą i w Waszym domu w Budach,
serdecznie Twoi:
Joachim, Heidi, Hinrich, Hilke, Jőrg, Folke, Mette, Lotta i Lüder z Rostocka
Niemcy, 20.02.2009
Nie żegnam się z Tobą, drogi Maćku, bo Ty będziesz w naszych sercach na zawsze. A kiedyś spotkamy się znów na nadbiebrzańskich łąkach i będzie tak, jak dawniej. Będziemy się cieszyć i śmiać. Serdeczne wyrazy współczucia dla Ciebie, droga Joanno oraz wszystkim bliskim naszego Przyjaciela.
Grajewo, 24.02.2009
Droga Joanno,
Łączę się z tobą w serdecznym żalu z powodu śmierci Macieja. Trwa on w mojej pamięci jako człowiek o godnych uwagi zaletach intelektu. Rozmowy z nim były dla mnie zawsze ciekawe i wynosiłem z nich trwałą korzyść. Śmierć Macieja pogrążyła mnie w smutku.
Z serdecznym pozdrowieniem
Niemcy, 3.03.2009
Szanowna Pani Joanno,
Dopiero niedawno, w Domu Spotkań z Historią dowiedziałem się, że Pan Maciej Faflak nie żyje.
I choć to już ponad półtora roku jak go nie widziałem poczułem, że straciłem pielęgnowane w pamięci i w duszy pragnienie powrotu do miejsca, które odkryłem przypadkiem wędrując z moją żoną Barbarą, jak wiele razy, po miejscach jeszcze nam nieznanych.
I to nie było tak, że chcieliśmy zobaczyć opisaną w przewodniku wieś Budy.
Po prostu skręciliśmy z szosy w leśną drogę bo nas zapraszała, bo była pusta, bo las był piękny, a nam się wydawało, że za lasem jest tajemnicza kraina bagien.
A potem, coraz bardziej piaszczysta droga minęła ukryty wśród drzew, na wzniesieniu, stary, drewniany ni to dwór ni to malowniczy, leśny dom i doprowadziła nas przed pokrytą słomianą strzechą, piękną chałupę wiejską.
Zwolniliśmy, bo ze starymi, ciemnymi ścianami pięknie kontrastowały czerwone i zielone plamy malowanych łopat i grabi, kubłów na wodę, cembrowin studni z żurawiem i białe, drewniane kaczki na koronkowych ozdobach okien.
Bylibyśmy pojechali dalej gdyby nie to, że zza przybudówek, komórek i drewnianych schodków na poddasze pojawił się nagle, od razu było widać, gospodarz tego miejsca, o srebrnych włosach, spalonej słońcem twarzy i jasnym swobodnym stroju, który na tle drewnianej chaty miał w sobie coś z fantastycznych opowieści o Piaście Kołodzieju, czy o Warsie i Sawie. A jednocześnie był inny, szlachetny, jak gdyby nie pasujący do tego miejsca, a przecież jakoś z nim związany i stanowiący z nim nierozłączną całość.
Swojemu Panu towarzyszył mały, biało - rudy piesek.
Zatrzymaliśmy się, na chwilę, nieśmiało, zostawiając samochód na środku drogi.
I tak się zaczęła znajomość z Panem Maciejem Faflakiem, wspólne krzątanie się dookoła domu, zdjęcia przy studni, pod ciemnymi ścianami, przy podpierających je komórkach i kwitnących krzakach bzu.
Coraz więcej było rozmowy, o nim, o filmach, o festiwalu wiosennych cudów nad Biebrzą i Narwią, o ptakach, psach i bagnach, o Trzciannym i o Warszawie, o nas, co robimy i czego szukamy włócząc się po leśnych drogach i pojawiając się nagle przed chatą z tabliczką Budy 9. Samochód usunęliśmy z drogi, którą i tak nikt nie przejeżdżał.
Wspaniałą herbatę piliśmy i wciąż rozmawialiśmy już wewnątrz chaty. Stare, wiejskie sprzęty i przedmioty przeniesione zapewne przez gospodarza z nieistniejących od dawna pozostałych domostw wsi kazały myśleć o tym, gdzie i kiedy służyły swoim pierwszym właścicielom. Teraz żyły nadal przechowując coś z ducha dawnych gospodarstw, wdzięczne za ocalenie życia, najwidoczniej obdarzały zaufaniem nowego właściciela. Wszystko tam było zadbane i miało swoje miejsce.
Żegnaliśmy się do najbliższego Festiwalu Braci Wagów, na który zaproszenie dostałem, kiedy po powrocie do Warszawy zatelefonowałem do Pani. Nie udało nam się przyjechać wtedy do Tykocina i jeszcze raz spotkać mieszkańca chaty w Budach. Nie wiedzieliśmy wtedy, że wkrótce odejdzie na tak długo. Na zdjęciach oddalał się na moment.
Pozostało wspomnienie słonecznej krainy za lasem, na skraju bagien do której zaprosiła nas nagle piaszczysta droga, którą obiecujemy sobie jeszcze raz odnaleźć. Może nam się to kiedyś uda.
Jerzy i Barbara Kalinowscy
Warszawa, 25.02.2009
Dzisiaj jest akurat
trzy miesiące jak Ciebie nie ma.
Maćku, Ty jesteś.
Pamiętam ranek zimowy
w Warszawie,
odebrałeś mnie z pociągu:
"Żadnych taksówek,
jest tu bardzo blisko."
Naprawdę, było blisko.
Szliśmy powoli małymi uliczkami.
Ty coś opowiadałeś
jak zawsze sensowne
i trochę oddalone
i kółka mojej walizy
po cichu skrzypiały na chodnikach?
A ranek był jeszcze ciemny,
z tą lekka mgiełką
w pustych uliczkach.
I śnieżek suchy wiał
na jezdni przy krawężniku.
A w domu cicho i ciepło
i pachnie przepięknie
dobrą kawą parzoną.
Joanna jest jak zawsze
w ładnych szerokich sukniach,
energiczna i już od ranka
pełna świetnych pomysłów?
Dalej był zwykły dzień
w Warszawie,
jak zawsze fajny.
Potem było jeszcze dużo wszystkiego
festiwalowego,
jak zawsze fajnego.
I Ty byłeś wszędzie sensowny,
trochę oddalony
i jak zawsze fajny.
Ale dlaczego najlepiej pamiętam
zwłaszcza ten poranek zimowy
w Warszawie,
puste uliczki z tą lekką mgiełką,
śnieżek przy krawężniku
i kółka mojej walizy skrzypiące cichutko:
Szyc-szyc,
Szyc-szyc,
Szyc-szyc...
Kijów, 12.03.2009
Droga Joanno, Przeczytałem w internecie straszną wiadomość o śmierci Macieja. Jak to się mogło stać? Anne i ja smucimy się wraz z Tobą i jesteśmy całym sercem przy Tobie. Minęło 20 lat od czasu, gdy razem pracowaliśmy nad Biebrzą. Niezapomniane są te trudne ale i piękne lata. To, co od tamtego czasu oboje stworzyliście, jest wspaniałe i możesz być dumna ze sławy, jaką zdobyliście w świecie. Życzę Ci sił i zdrowia, których potrzebujesz, by kontynuować Wasze zamierzenia.
Warem-Müritz
Niemcy 25.05.2009
Droga Joanno,
Bardzo nas zasmuciła wiadomość o śmiertelnym wypadku Maćka. Jaka to ogromna tragedia dla Ciebie, wszystkich jego przyjaciół i całego rejonu Biebrzy!
Ostatnim razem widzieliśmy go wiosną 2006 przy chatce w Budach. Tak go zapamiętamy: siedzącego w przydomowym ogródku, entuzjastycznie opowiadającego nam o swoich planach na przyszłość, owianego zapachem kawy i bujnie rozkwitającej wiosennej przyrody.
Joanno, życzymy Ci wszelkich sił potrzebnych do życia bez Maćka. Jesteśmy z Tobą myślami.
West Terschelling, 29 04 2009
Witaj Joanno!
Cóż za bolesna wiadomość o Maćku... Przyślę Ci fotografie z Irkucka, jesteście tam oboje. Współczuję i przeżywam smutek razem z Tobą. Wyobrażam sobie jak trudno Ci będzie przeprowadzić swój festiwal bez pomocy i wsparcia bliskiego Człowieka.
Witebsk, Białoruś - 23.06.2009
Kochana, dostałam od Ciebie list ze wspomnieniami o Maćku... Ja już wiedziałam co się stało. Nie chciałam pisać i dzwonić, bo zdawałam sobie sprawę, że straszliwie cierpisz i żadne słowa w takiej sytuacji nie pomagają a wręcz ranią...
Modliłam się o Ciebie. Bałam się, że stracisz swoje siły
Gliwice, 06.07.2009
Nie mogłem otrząsnąć się z wrażenia nagłej śmierci Drogiego Kolegi z lat studiów uniwersyteckich, którego, jak mało kogo z tamtych czasów, spotykałem w Bibliotece Uniwersyteckiej lub Narodowej. Wspominaliśmy o wspólnych kolegach i późniejszych naszych drogach życiowych i zawodowych. Każdy z nas miał swoją pasję, ale nie mówiliśmy o nich, tylko o dziedzinach życia i wiedzy, jakimi zajmowaliśmy się. To bez słów nas łączyło.
Bardzo mi ciężko pogodzić się z utratą Drogiego Przyjaciela, bo już Go nie spotkam w bibliotece, w której i ja bywam coraz rzadziej. Coraz częściej spotykam nekrologi osób znanych, którym nieubłągany los skraca życie. Najtrudniej pogodzić się z tym, że najczęściej są to osoby w pełni sił twórczych lub pasjonaci przysparząjący kulturze więcej chwały i treści niż wykształceni specjaliści. Straty niepowetowane.
05.07.2009 Radom, Polska
wersja angielska / english version >>










