Joachim Stein


25 marca 1921 - 29 stycznia 2011

Nasz Achim, w wieku prawie 90 lat, opuścił nas na zawsze. Miał za sobą bardzo czynne życie. Wszystkim służył pomocą, zawsze gotów był coś ponaprawiać. Swą miłość do przyrody wyrażał w filmach o zwierzętach i w innych przedsięwzięciach. Swe ciało - do celów naukowych - pozostawił do dyspozycji anatomom. Uroczystości żałobne i czuwanie przy urnie odbędą się zatem w ścisłym kręgu rodziny w późniejszym terminie.

Rodzina
* * *

Joachim - nestor amatorskiego filmu przyrodniczego w Niemczech - był jednym z najbliższych mi ludzi. Znaliśmy się ponad 40 lat. Faktycznie, gdziekolwiek się pojawił, przez 10 min nie usiedział bez roboty. Nasza chata na wydmie wśród bagien wiele Mu zawdzięcza. A biegał po tych bagnach jak mało kto i jak mało kto znał Biebrzę.

Przede wszystkim jednak był człowiekiem odważnym i to ceniłam w nim najbardziej. W latach 80-tych ubiegłego wieku, w stanie wojennym w naszym kraju, mój internowany syn Aleksander, przewożony z więzienia do więzienia, znalazł się w końcu w Bieszczadach, w Uhercach położonych blisko granicy z ówczesnym ZSRR. Jak zwykle powiadomiłam Joachima o kolejnym miejscu pobytu Alka. Nocą zadzwonił telefon: Lipsk. Joachim, bardzo wzburzony, pytał po jakiej stronie granicy są te Uherce. Nie znalazł ich na mapie.

- Spokojnie, to jeszcze Polska - powiedziałam

- Dzięki Bogu, bałem się o nich. Więc jutro wysyłam paczkę.

Obywatel NRD mobilizował ludzi z obu stron berlińskiego muru do niesienia pomocy naszym więźniom politycznym. Przychodziły paczki od znajomych i nieznajomych. A w paczkach od Joachima zawsze była karteczka: "Dla Alka i jego kolegów".

Joachimie kochany! Dzięki Ci za wielkie serce...

Joanna Wierzbicka - Rusiecka






wersja angielska / english version >>