Filmy i programy telewizyjne
z 42 państw:
"Ocalić i Chronić?"
Już po raz 15-ty w tym niezwykłym mieście w dniach 7. - 11. czerwca 2011 r. odbył się Międzynarodowy Ekologiczny Telefestiwal "Ocalić i Chronić".Miałam przyjemność - a i zaszczyt - być tam zaproszoną, by zaprezentować na Forum "Festiwal Festiwali" nasz własny dorobek.Towarzyszyła mi Małgorzata Górska, laureatka "Ekologicznego Nobla" za rok 2010, także z Podlasia, od lat wspierająca swoją wiedzą i pracą Festiwal im. Braci Wagów.
Chanty-Mansijsk (Rosja, Zachodnia Syberia) leży 522 km na wschód od linii grzbietu Uralu, na 61-ym równoleżniku, u zbiegu rzek Irtysz i Ob. Od koła podbiegunowego dzieli je 800 km. Dopiero w r. 1930 powstało tu Osiedle Pracownicze, które po 10 latach nazwano dzisiejszym imieniem. W roku 1989 liczyło 34 tysiące mieszkańców, 3 lata później już 54, zaś w 2010 - 74 tysiące. Obecnie jest ich ok. 85 tysięcy. Uniwersytet i mnóstwo innych uczelni oraz - co tu ukrywać - ogromne bogactwo miasta przyciągają młodzież. Wspaniałe nowoczesne muzeum powstało tu w ciągu zaledwie 2 lat!
Jaskrawe słońce oświetlało lśniące bielą nowe gmachy i niezliczone gaje brzozowe, a brzozy mają tu nieprawdopodobnie białe pnie. Było gorąco, pewnego dnia temperatura w cieniu sięgała +39 stopni Celsjusza.
Tu i ówdzie dogorywały niziutkie drewniane domki Chantów bądź Mansów - dwóch nieomal wymarłych, a przecież rdzennych na tym obszarze narodowości. Ich język zbliżony jest do węgierskiego, stąd strona festiwalu www.ugoria.tv. Poprawdzie te brązowe chatynki i wszystko, co z nimi się wiąże, interesowały nas - obok przyrody - bardziej, niż eleganckie dworce, banki i hotele. W niedalekiej okolicy istnieją jeszcze nieliczne wioski o takiej zabudowie, zamieszkałe przez tubylców. Żal, że nie udało się tam dotrzeć.
Trudno jednak nie wspomnieć tu o tradycyjnej rosyjskiej, a raczej syberyjskiej (a to więcej znaczy!) gościnności i o naszych "aniołkach" - jak je przezwałyśmy - wspaniałych dziewczętach, które opiekowały się nami, spełniając każdą prośbę czy życzenie. Piękne, eleganckie, uśmiechnięte, równie swobodnie posługiwały się rosyjskim, angielskim, jak i ukraińskim - tym starym, z epoki przedkołchozowej jeszcze.
Udało się nam zobaczyć trochę krajobrazów (jeszcze wiosenne rozlewiska, ale zbyt płytkie, by statek dopłynął tam, gdzie żyją Chantowie lub Mansowie). Ścieżka ekologiczna poprowadziła nas pomiędzy potężnymi cedrami, a zapraszała na nią i witała pieśnią i korowajem grupka kobiet w odświętnych tradycyjnych strojach. Trochę to było na pokaz, ale gdy zostałam z nimi sama, wysłuchałam poruszającej opowieści, jak człowiek powinien żyć, a nie była to opowieść o dobrach materialnych.
Półgodzinna promocja naszego festiwalu, jakiej nigdy jeszcze nie mieliśmy, odbyła się w dużej, zapełnionej Sali. Mówiłam o naszych celach i zamierzeniach, o osiągnięciach i klęskach. Chcemy, aby filmy przez nas pokazywane miały wysoki poziom artystyczny - nie może to być tylko lekcja pisana kamerą. Jedynie dobry film, emocjonalny, opowiadający ciekawą historię, zostanie zapamiętany i łatwiejsze do akceptacji stanie się jego publicystyczne przesłanie. Niestety wciąż jeszcze nawet własne filmowe środowisko nie uważa nas za "prawdziwych filmowców" - z wszystkimi konsekwencjami takiego stanu rzeczy.
Od lat walczymy także ze złem i mamy nawet pewne sukcesy. Niestety kilkuletnie już starania o objęcie ochroną wszystkich gatunków ptaków masowo i bestialsko mordowanych podczas przelotu nad Pirenejami nie przynoszą skutku. Czy doczekamy się odpowiedzi na wystosowany przed rokiem apel do prezydenta Obamy o zaprzestanie mordowania czystej krwi bizonóww Yellowstone, najstarszym parku narodowym na świecie?
Ilustrowałam swoje tezy krótkimi fragmentami z 6 filmów nagrodzonych na ostatnich festiwalach. Rzeczywiście, ten filmowy zestaw mógł zrobić wrażenie. Podchodzili więc do nas ludzie z różnych państw i państewek, powstałych często z rozpadu ZSRR i przekazywali nam płytki ze swymi filmami - na nasz festiwal. Wśród nich jest kilka, może kilkanaście dobrych flimów. Ale dostawałam też płytki z telewizyjnymi programami bądź nawet informacjami dotyczącymi ekologii. - Człowieku - mówiłam - ale co ja z tym zrobię? Nasz festiwal to przecież filmy przyrodnicze. - Proszę cię - mówili dawni obywatele Związku Sowieckiego - umieść to tylko w swoim katalogu, chcemy po prostu zaistnieć...Było mi głupio.
Z pomocą pośpieszyła Małgorzata. Oddając jej głos dziękuję za okazaną nam życzliwość starym i nowym znajomym i przyjaciołom - wszystkim, których spotkałyśmy w tym syberyjskim mieście. Dziękuję organizatorom za przepiękne widowisko zamykające to niezwykłe spotkanie!





















